11/25/14

Grey Krakow

How unreal is it to wake up every single day to such view? And how unreal it all will look like once the rooftops are covered in snow, hopefully, in a couple of days? It's been a week since I moved out and I'm still adjusting myself to a new rhytm of life. I'm also still without any Internet connection in my flat and let me just tell you - the struggle is real. The awkard moment when there's just you and you, no distractions, no background noise. Absoultely terryfing. Anyways, I'm halfway done with editing some photos I took three days ago in London so if I don't die by being locked in McCafe around midnight (yes, it happened yesterday as I was trying to get some wifi), I'll get back to you soon. Take care :)

Dziwnie nierzeczywiste jest mieć w perspektywie taki widok podczas każdego przyszłego poranku. A jak dziwnie nierzeczywisty będzie ten widok, kiedy, miejmy nadzieję, za kilka dni śnieg pokryje wszystkie dachy. Minął tydzień, od kiedy opuściłam rodzinny dom i na razie przyzwyczajam się do innego nowego trybu życia. Na razie nie mam też Internetu w mieszkaniu i jest dosyć ciężko. Cisza, którą człowiek napotyka pozostawiony sam na sam z samym sobą, bez żadnych telewizorów, youtubów, jest przerażająca. W każdym razie, jestem w połowie edycji zdjęć, które zrobiłam kilka dni temu w Londynie, jeśli więc nie zostanę zamknięta w McCafe o północy (tak, zdarzyło się to wczoraj), wrócę z fotkami niedługo. Do zobaczenia :)




ph. Ola Kuliczkowska 

wearing: Choice coat
second-hand shirt
Denimbox trousers
New Look boots
Read More

11/15/14

Black again
We took these two photos right after my uni classes and right before it got completely dark outside. Forget the beautiful autumn I was telling you about in the last post. The weather's utter shit. It's this kind of weather that's perfect and acceptable and even more than welcomed only if you don't have to go outside your house and actually do stuff. It's great for wandering all day in sweatpants, making questionably healthy instant puddings and rewatching some old episodes of Friends or Sex and the City. But sadly you have to live life and trying not to fall asleep on your ride home when it's 3 PM and there's no sign of a single ray of sunshine left becomes a real struggle. But it's Saturday, people, my hoodie is on, my sweatpants are with me, I'm back with Carrie and Charlotte and I don't mind it's dark outside. Have a great weekend ;)

Zrobiłyśmy te dwa zdjęcia tuż po zajęciach na uczelni i tuż przed zapadnięciem Krakowa w ciemnościach. Po pięknej jesieni nie ma już śladu, pogoda sprawia, że zapragnęłam zostania przejechaną przez traktor. I od razu robię sprostowanie, bo owszem, jestem entuzjastką pluchy i szarości, ale tylko w określonych warunkach. Bo taka pogoda jest doskonała i bardziej niż mile widziana, kiedy można sobie siedzieć cały dzień, nic nie robić, ewentualnie raczyć się wątpliwie zdrowymi budyniami błyskawicznymi i oglądać stare odcinki Przyjaciół albo Seksu w wielkim mieście. Ale kiedy trzeba wyjść z domu i cokolwiek ze swoim życiem zrobić... Zaczynają się trudności i trzeba się powstrzymać od zaśnięcia w drodze do domu, o godzinie trzeciej po południu, kiedy poziom ciemności wskazuje raczej na dwudziestą pierwszą. Dzisiaj jednak sobota, ja w bluzie dresowej wracam do Carrie i Charlotte, a Wam życzę miłego weekendu ;)


ph. Ola Kuliczkowska 

wearing: Nelly coat
Mohito bag
Springfield scarf
second-hand turtleneck jumper
Denimbox trousers
Read More

11/11/14

Trench times
(Weronika Załazińska / ph. Ola Kuliczkowsk & I) ⏩ | Zara trench and dress | Mohito bag | Nelly shoes| Springfield scarf | ⏪ 

It feels nice to wear my trench coat again even though I'm not a Burberry model, I'm not dancing in a dust of artificial snowflakes and Romeo Beckham is not breakdancing in front of me (this is the commercial everybody's talking about).  Krakow's been absolutely beautiful these days, warm and sunny, it's hard to believe winter's around the corner. Speaking of winter, I'm going to London next week and  yesterday I saw some photos from the Winter Wonderland and let me just tell you - my soul and my body are ready for it.  They're ready for taking pictures because there's no way I would possibly get on that huge ice rink - I've tried ice skating multiple times and it's not something I'll ever learn to do. Anyways, I'm almost done with packing my stuff and putting everything into huge boxes so hopefully next time I'll write to you from my new home :)

Miło jest znowu mieć na sobie trencz. Miło jest, chociaż nie jestem modelką Burberry, nie tańczę w chmurze sztucznych płatków śniegu, a Romeo Beckham nie prezentuje przede mną swoich breakdancowych umiejętności (gdyby ktoś jednak przegapił reklamę widzianą przez wszystkich - link tutaj). Kraków jest ostatnimi czasy zadziwiająco piękny, jest słonecznie i ciepło, nietypowo jak na zbliżającą się zimę.  A jeśli mowa już o zimie - widziałam wczoraj zdjęcia z Winter Wonderland w Londynie, do którego wybieram się w przyszłym tygodniu i powiedzieć chcę tylko jedno - moja dusza i ciało są na WW przygotowane. Są przygotowane na patrzenie i robienie zdjęć, bo na lodowisko nie wejdę - już kilkakrotnie podejmowałam próby utrzymania się na lodzie, ale chyba po prostu łyżwy nie są pisane. W każdym razie, mam nadzieję, że już w następnym poście napiszę do Was z mojego nowego 'domu', została mi zawartość szafy do przeglądnięcia i spakowania, a w sumie nie wiadomo,  ile to zajmie. Do zobaczenia!

Read More

11/6/14

Missed oppurtunities
 

(Weronika Załazińska / ph. Ola Kuliczkowska) ⏩ | second-hand dress | Cropp clothing | ⏪

Talk about missed oppurtunities? Micheal Buble was in Krakow a few days ago and I missed his show. I missed the show of the One and Only Man in My Life.  Because he's the One, am I right ladies? With his soothing voice and charming smile, wearing a suit and singing that all he wants for Christmas is you he is actually everything you could possibly want.  Anyways, as I'm playing his Christmas songs (it's never too early for that) I'm starting packing my boxes because I'm moving out. Let me just tell you, excitement levels are high. It's going to be just me, myself and I. I'll be having the time of life being as antisocial as I only want to be. Can't wait. 

Czy ktoś tu mówił o utraconych szansach? Micheal Buble zawitał do Krakowa kilka dni temu, a ja przegapiłam jego koncert aka utraciłam szansę poznania Jedynego Mężczyzny Mojego Życia. Bo on to chyba jest Tym Jedynym dla każdej kobiety. Stoi sobie taki Micheal, z porażająco uroczym uśmiechem, ubrany w ten swój idealnie dopasowany garnitur i śpiewa łagodnym i kojącym głosem, że na święta zażyczył sobie tylko Ciebie. I nie da się go nie kochać. Na pociesznie po przegapionym koncercie, włączam sobie jego świąteczną playlistę (na to nigdy nie jest za wcześnie) i zaczynam pakowanie. Wyprowadzam się, a wszyscy wiemy, co to oznacza. Rozrywkę w czystej postaci - niekończące się wędrówki do Ikei. W mieszkaniu będę zabawiana towarzystwem samej siebie. Szalone czasy bycia antyspołeczną jak tylko się da właśnie nadchodzą :) 

Read More